Była sobie Joomla 1.5

Trudno nie zauważyć, że po przerwie technicznej strona pojawiła się w całkowicie odmienionej formie. Jest to wynikiem zmiany systemu zarządzania treścią na stronie. Poprzednia instalacja Joomla w wersji 1.5 była już zbytnio przestarzała, koniec wsparcia stanowił o konieczności wykonania jakiegoś ruchu. Pierwszą decyzją do podjęcia był wybór: pozostanie na silniku Joomla i migracja (bo upgrade z 1.5 do wyższej wersji nie jest możliwe w prosty sposób), albo zmiana na inny system. Starałem się brać pod uwagę wszystkie możliwe scenariusze. Mając na uwadze sentyment do Joomla po wstępnych kwalifikacjach na placu boju pozostały dwa chyba najbardziej popularne systemy Joomla i WordPress. Kilka dni przemyśleń, decyzja o zmianie na WordPress, wybór niezbędnych wtyczek, trochę pracy (dane transferowane bez pluginu do migracji) i mam stronkę na WordPressie. Ogólnie jestem bardzo zadowolony z migracji na WordPress. Teraz – patrząc z perspektywy czasu żałuję, że na zmianę nie zdecydowałem się wcześniej.

3 przemyślenia nt. „Była sobie Joomla 1.5

  1. Przejście z J! na WP nie jest zaskakujące. Przynajmniej nie dla strony prowadzonej w stylu bloga. Ciekawym jednak ile kosztowało Cię grzebania przy tym, aby dostawić wtyczkami brakujące w WP elementy, które J! posiada standardowo wszyte . Co prawda J1.5.x nie grzeszyła też szybkością, ale czy po migracji WP różnica jest zauważalna?

    1. Decyzje o zmianie silnika podjąłem po kilkukrotnej próbie przesiadki na wyższą wersję J!, które nie przechodziły gładko. Z drugiej strony kiedyś miałem trochę inne plany dotyczące rozwoju strony, które niestety nie doszły do etapu realizacji. W procesie planowania w/w Joomla idealnie wpasowywała się w moje potencjalne potrzeby. Po zaniechaniu planowanego rozwoju J! wydawała mi się narzędziem zbyt rozbudowanym jak na moje potrzeby. Oszacowałem nakład pracy przy upgrade do J! vs Przejście na WP i padło na to drugie. Większość migracji danych (treści i komentarze) zrobiłem automatycznie przy pomocy migratora. Oczywiście było trochę poprawek – w szczególności grafiki, ale to udało mi się zrobić paroma trikami w SQL’u. Wtyczek nie miałem wiele, więc problemów nie było też dużo z znalezieniem alternatyw. Bardziej skupiłem się na zabezpieczeniu WP. Finalnie – ja przynajmniej zauważyłam mniejsze obciążenie na hostingu i wydaje mi się, że G lepiej indeksuje po zmianie na WP. Dodatkowo nie muszę tracić czasu na grzebanie w J! a czasami trzeba pokombinować, żeby coś działało…

      1. Nie spodziewałem się tak rzeczowego uzasadnienia. Zachęcałbym wręcz zrobienie z komentarza erraty do wpisu, bowiem cały „usecase” w prosty sposób wyłuszcza różnicę zastosowań obydwu CMSów i ile nakładów może kosztować początkowa decyzja (choć tu już nie sposób wywróżyć czy planować na wyrost, czy ciąć plan do minimum). Natomiast upieranie się na siłę przy jednym rozwiązaniu do wszystkiego nie prowadzi do niczego dobrego.

        ps. Oby na spełnienie początkowych założeń znalazł się czas, a i niekoniecznie by go z kolei spędzać na kolejnej migracji z WP do J! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *