Jump w T-Mobile

2014/08/09

Kilka dni temu otrzymałem od mojego operatora czyt. T-Mobile informację o nowej ofercie i poniekąd propozycji zmiany obecnej taryfy Blueconnect na taryfę “Jump”. Propozycja jaka jest – prosta: albo zmienisz taryfę, albo +5 zeta comiesięcznej dopłaty do bieżącej taryfy. Nie zastanawiając się długo w chwili wolnego czasu udałem się do salonu firmowego T-Mobile celem zmiany na nową, bardziej atrakcyjną ofertę. Odczekawszy kilka minut znalazłem się przy ladzie ;).

Zmieniamy na nową taryfę… Oczywiście pytania: ile drożej mnie to będzie kosztowało i jaki ma wpływ na aktualny czas obowiązywania umowy, czy LTE będzie aktywne i czy karta SIM musi zostać wymieniona – bo w sumie tylko tyle mnie interesowało. Otrzymałem informację, że rachunek nie ulegnie zmianie (bo w końcu jestem dobrym i wiernym klientem), aneks nie będzie przedłużał aktualnej umowy, LTE będzie aktywne (oczywiście dostępne tylko tam gdzie faktycznie jest) oraz karta SIM będzie wymieniona. No to do roboty… Wymiana karty SIM oczywiście bez kosztów. No i umowa – i tu mamy zgniłe jajko, o ile o kosztach nic – czyli faktycznie nie powinno być zmiany o tyle umowa zostaje aneksowana do 2017-11-16, co stanowi ponad 36 miesięcy od dzisiejszej daty. Why ? cóż – podobno coś jest nie tak w systemie – Pani zadzwoni do Informatyka i wyjaśni sprawę, ponieważ system automatycznie chce wydłużyć umowę o kolejne 24 miesiące i to od faktycznego zakończenia obecnej umowy wrrr. “Do wtorku odezwę się do pana” usłyszałem na pożegnanie ;).

Przemyślenia na gorąco:
– może system się pomylił
– może system dba wyłącznie o interesy operatora
– może wspaniała i atrakcyjna oferta nie jest tak wspaniała i tak atrakcyjna z punktu widzenia abonenta
– może jak to zwykle bywa w takim przypadku stały klient jest gorzej traktowany niż nowy
– może korzystniej wypowiedzieć umowę i podpisać nową na nową taryfę (bo w końcu mam do tego prawo – to operator zmienia warunki)

Zobaczymy co wyniknie dalej z całej tej historii …

2014/08/12

Nie doczekałem się kontaktu z salonu obsługi klienta więc wybrałem się tam sam. Trochę zeszło w kolejce, ale finalnie siedziałem i rozmawiałem z tą samą osobą z którą rozmawiałem podczas sobotniej wizyty. Jeszcze szybka konsultacja z kierowniczką salonu po czym dowiedziałem się, że muszę chwilę poczekać bo nie można zalogować się na moje konto ( podobno ponieważ chwilę wcześniej siedziałem na MiBOA ). Po pół godzinie straconego czasu nie dowiedziałem się niczego więcej 🙁 niż wiedziałem do tej pory. Dostałem do wyboru albo zwiększenia kosztu miesięcznego usługi, albo przy zachowaniu tego samego co do tej pory kosztu przedłużenie umowy do listopada 2017r. Cóż jakoś żadna z tych opcji nie skusiła mnie na tyle żeby podpisać przedłużenie/zmianę taryfy. Z salonu wyszedłem z wypowiedzeniem umowy – które mogłem bezkarnie złożyć, ponieważ to operator zmienił pierwotne warunki umowy. Teraz oczekuję na kontakt z działu utrzymania klienta – może tam mogą więcej 😛 . W przypadku tej umowy na transfer danych nie zależy mi na numerze telefonu, wiec nie będę tęsknił jak trzeba będzie go wymienić. Na chwilę obecną (w moim przypadku) oferta kierowana do mnie przez operatora jest nie do zaakceptowania niezależnie od scenariusza jestem stratny.

Moje wnioski na dzisiaj:
– jednak stały klient = zły klient. Dla mnie jest to niezrozumiałe, ale cóż…
– salony są chyba wyłączenie do sprzedaży, praktycznie brak inicjatywy, żeby porozmawiać i znaleźć jakieś rozwiązanie, za to nowy klient jest mile widziany